Wędkarskie przemyślenia zwykłego wędkarza – Blog

jesienna_rzeka wędkarstwo_na_małej_rzece

Każdego roku podczas tzw. sezonu wędkarskiego, niemal każdą wolną chwilę przeznaczam na wyprawy wędkarskie. Mieszkając w dużym mieście tj. Warszawa, pole manewru jeśli chodzi o łowiska nie jest może zbyt duże, ale nie przesadzajmy. W okolicy mamy kilka rzek, oraz najbardziej znany zbiornik zaporowy jakim jest Zalew Zegrzyński. Jako, że mały chłopak uczyłem łowić się ryby na rzekach, do dziś preferuję łowiska z wodą płynącą. 

Pierwsze rybki łowiłem na leszczynę – zwykły kij do którego przymocowana była żyłka, oczywiście był to mój pierwszy zestaw spławikowy. Jako 6-letni chłopak jeździłem do babki gdzie przez okoliczne łąki przepływała małą rzeczka. To tam wyciągałem pierwsze okonie, płotki i jazie. Dopiero z czasem mój zestaw został zastąpiony ciężką wędką teleskopową, gdzie oprócz spławika, używaliśmy małych sygnalizatorów wystruganych ze zwykłego korka do którego był przymocowany przypon z haczykiem. Do takiego powierzchniowego zestawu zakładaliśmy koniki polne i muchy robacznice – w ten sposób łowiliśmy pierwsze powierzchniowe jazie i klenie.

Kiedy w kolejnych latach w sklepach wędkarskich pojawiły się WOBLERY RĘKODZIEŁA, można było zacząć stosować nowe techniki spinningowe już na większych rzekach. Większe rzeki to jak wiadomo większe ryby i większe możliwości. Wiele doskonałych wędkarzy zaczęło sprzedawać swoje produkcje w internecie, również każdy większy wędkarski sklep internetowy, chciał mieć te produkcje w swojej ofercie. 

Dziś woblery to główna przynęta na rzeczne drapieżniki tj. jazie, klenie, bolenie, sandacze czy sumy. Ich skuteczność jest potwierdzana każdego sezonu na wszystkich polskich rzekach. Nic tylko kupować i łowić.